Przed świętami. Ważne tematy i zapomniane już nieco lektury

Świąt oczekujemy, jak co roku, ale wiążą się z tym oczekiwaniem też różne niepokoje. Nie oszukujmy się, nie ma co lukrować. Boimy się, że coś się nie uda, ktoś się z kimś pokłóci. Albo że w tym roku puste nakrycie przy stole wigilijnym znowu zostanie puste, do końca. A jeśli zjawi się zabłąkany samotny gość, to nie będzie wiadomo, jak się zachować. Bo przecież wszystko jest zaplanowane.

No właśnie, ten pusty talerz ostatnio powraca – w tekstach, które czytam w Internecie, w rozmowach. Przywodzi na myśl temat emigrantów, który jest chyba najważniejszym problemem naszej części świata obecnie.

W tym kontekście przychodzi mi zawsze na myśl książka Elisabeth Åsbrink W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa (wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013). Opowieść uniwersalna, z zaakcentowanym czasem teraźniejszym w tytule. Nie da się jej – moim zdaniem – przeczytać w jeden wieczór, i to nie ze względu na jej objętość. Przepracowanie konkretnej, prywatnej historii z przeszłości mówi czasem więcej o ludziach niż bieżące informacje i reportaże, które niewiele zmieniają.

w-lesie-wiedenskim-wciaz-szumia-drzewa

A ciągnąc ten wątek książkowy, chciałabym przypomnieć też książkę Åsne Seierstad Jeden z nas. Opowieść o Norwegii, która jest jak kubeł zimnej wody dla tych, którzy boją się imigrantów tak bardzo, że pozamykaliby granice państw. Zło i szaleństwo nie mają swoje źródło nie w tej czy innej kulturze, ale w mieszaninie czynników, wśród których można wyodrębnić brak miłości, szacunku, uznania, ogólne zagubienie. Wnikliwa lektura tej książki daje wskazówki, jak dostrzegać to, czego rzeczywiście można się obawiać.

jeden-z-nas

Ostatnio w księgarniach pojawiło się sporo książek dla dzieci o imigrantach (nie chcę pisać: Innych, to określenie po upływie lat, od kiedy zaczął go używać Ryszard Kapuściński, zaczyna brzmieć nieznośnie, kiczowato). Dobrze, jeśli lektura uwrażliwia na rzeczywistość i ją tłumaczy, w sposób zrozumiały i niebudzący lęku. Nic jednak nie da, jeśli to dorośli nie wypracują u siebie odpowiednich postaw. Zmiany świata nie można przerzucić na dzieci, ona musi być dziełem dorosłych. Nie chodzi tu tylko o decyzje polityczne na wysokich szczeblach. Chodzi też o codzienność, o to, jak się wzajemnie traktujemy. Bo jeśli ktoś trafia do Polski i chce ułożyć sobie tu życie, to zanim będzie miał możliwość rozwoju, pracy i działania – czyli tego, co jest nam wszystkim niezbędne, szczególnie kiedy jest nam trudno – długo będzie skazany na błąkanie się bez celu, dla zabicia czasu, wobec zimnej obojętności otoczenia. A wielkie tragedie biorą się też stąd, że wszystkie drzwi są zamknięte i wszyscy ludzie obcy. O tym jest ostatnia książka, która mi się z tym tematem kojarzy (Marina Achmedowa, Musiałam umrzeć, Znak, Kraków 2015).

achmedowa_musialamumrzec

Świat pędzi, nowości literackie sprzed roku, dwóch czy trzech lat wydają się już starociami i są zapominane (media przed świętami o książkach mówią zresztą raczej w kontekście prezentów), ale może warto o nich pamiętać w wigilię, kiedy będziemy rozmawiać przy stole.

Zachęcam do wpisywania własnych pomysłów w komentarzach – książek, które mogą coś w naszej rzeczywistości zmienić na lepsze (jeśli będą czytane).

 

 

Reklamy

2 thoughts on “Przed świętami. Ważne tematy i zapomniane już nieco lektury

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s