Kastor, czyli DIY dla najmłodszych

Seria książek Larsa Klintinga o bobrze Kastorze urzeka delikatnymi ilustracjami w starym stylu, w które można długo się wpatrywać. Każda część jest zachęca do zrobienia czegoś praktycznego, a także pokazuje, jak robi to bohater. To bardzo dobry pomysł w czasach, kiedy popularne stają się poradniki typu DIY, pokazujące krok po kroku, jak coś wykonać. Coraz częściej chyba odkrywamy, że brakuje nam pewnych umiejętności, dawniej oczywistych dla każdego, i zaczynamy rozumieć, iż bez nich trudno o samodzielność i pełną satysfakcję ze swoich działań. Te książki pokazują piękno pracy i dość zwyczajnych zajęć. Zrobienie skrzynki na narzędzia, upieczenie babki czy posianie fasolki stają się przygodami dnia.

Lars Klinting, Kastor majsterkuje, Kastor piecze, Kastor uprawia fasolkę, tłum. Magdalena Landowska, wyd. Media Rodzina

O chłopcu i Skarpetce, czyli nowa klasyka

zegnaj-skarpetko__420pxrgb_2

Zaczęło się niespodzianką. Moja córka, kiedy zaczynałam czytać jej tę książkę, naprawdę myślała, że to będzie o zgubionej skarpetce (co wydawało jej się pomysłem dość ryzykownym). Tymczasem chodzi o królika – grubego fajtłapę, a może właśnie milczącego myśliciela?

Książka podejmuje trudny temat – dziecięcego okrucieństwa. Czytając o porzuconym przez chłopca w lesie króliku, w pewnym momencie zaczęłam się denerwować – jak autor to rozwiąże? Zakończenie jest jednak wspaniałe, mądre i satysfakcjonujące zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.

Benjamin Chaud w ciekawy sposób gra z konwencją baśni, nawiązując do klasyki, tworzy nowoczesnego dziecięcego bohatera. Chłopiec jest ciekawie naszkicowaną postacią – ma swoje słabości, ale też jest zdolny do empatii i podjęcia próby naprawienia wyrządzonej krzywdy. Jego problemem jest przy tym samotność. To, z czym musi się zmierzyć, stanowi konsekwencję jego własnych wcześniejszych wyborów.

Opowieść o tym, że czasem zdarza się z bezmyślności zrobić coś, czego potem żałujemy, opowiedziana jest bez cienia moralizowania czy dydaktyzmu. Za to z odpowiednio wyważonym poczuciem humoru.

Książka jest ciekawie wydana – w większym formacie, co pozwala zagłębić się w opowieści i mocniej przeżyć towarzyszące lekturze emocje.

Benjamin Chaud, Żegnaj, Skarpetko!, tłum. Katarzyna Skalska, Zakamarki, Poznań 2015

Nigdy nie mów nigdy

Nie polecam książek. W ogóle – nie lubię polecania. Dlaczego? Zwykle jest ono protekcjonalne i związane z marketingiem – czy to promocją danego tytułu, czy też chęcią pochwalenia się czymś. Poza tym książka, która w danym momencie jest dla kogoś źródłem informacji, pociechy albo olśnieniem, dla innej osoby może być w tej samej chwili obojętna. Co nie znaczy, że za jakiś czas – może za kilka lat – ta sama książka nie stanie się cennym odkryciem.

Dlatego nie zawsze sięgam po nowości (wyjątkiem są reportaże, które dezaktualizują się dość szybko). Natarczywy marketing, sugerujący, że to, co nowe, jest ważne dla nas wszystkich, powoduje, że nie mamy nawet czasu na własne poszukiwania lekturowe.

Nie uważam jednak, że o książkach powinno się milczeć – przeciwnie, powinno się o nich dyskutować, a dyskusje te powinny być gorące, pełne emocji. Powinny skłaniać do poszukiwań. Być może zresztą najciekawsze są te książki, z którymi się nie zgadzamy i które jakoś nas uwierają (czasem przez wiele lat)?

Wyjątek stanowią dzieci w rodzinie – siłą rzeczy, bo przecież nie kupią ani nie wypożyczą sobie książek same. Starszym z nich też czasem coś polecam, kiedy wydaje mi się, że znam coś, co byłoby im potrzebne. Książki są przy tym najlepszym prezentem – mam zasadę, że przy każdej ważniejszej okazji dzieci dostają ode mnie książki.